Fallout: New Vegas jako MMO. Fanowski projekt wygląda mega dobrze

Fallout: New Vegas, ale zamiast samotnej wędrówki po Mojave mamy innych graczy, własne frakcje, walkę o terytorium, ponad 100 lokacji do przejmowania i kilka planowanych rozszerzeń świata. New Vegas: Online właśnie pokazało pierwszy oficjalny trailer i wygląda jak jeden z tych projektów, przy których pierwsza reakcja brzmi: przecież to nie powinno działać.
Fallout: New Vegas ma już szesnaście lat, działa na silniku pamiętającym jeszcze starsze gry Bethesdy i nawet w wersji dla jednego gracza potrafi czasem zrobić coś, czego absolutnie nikt się po nim nie spodziewał.
Więc naturalnym pomysłem było oczywiście wzięcie tego wszystkiego i dorobienie do tego multiplayera przypominającego MMO.
Co może pójść nie tak?
New Vegas: Online, to fanowski projekt zespołu Fall-Net, który chce zmienić pustkowia Mojave w świat zamieszkany przez prawdziwych graczy. Nie chodzi przy tym wyłącznie o możliwość zobaczenia kolegi biegającego obok nas. Twórcy mówią o frakcjach graczy, przejmowaniu lokacji, rozwijaniu świata, PvP, nowej zawartości i systemach projektowanych specjalnie pod multiplayer.
I właśnie pojawił się pierwszy oficjalny trailer.
To nie jest po prostu co-op do New Vegas
Tutaj warto od razu wyjaśnić jedną rzecz.
Jeżeli liczyliście na klasycznego Fallouta: New Vegas, którego kampanię można przejść od początku do końca razem z kolegą, New Vegas: Online przynajmniej na początku nie będzie dokładnie tym.
Twórcy celują dużo szerzej.
Gracze mają wspólnie przemierzać Mojave, tworzyć i rozwijać frakcje oraz walczyć o kontrolę nad lokacjami. Oficjalna strona projektu mówi już o ponad 100 miejscach możliwych do przejęcia, nowych frakcjach, dodatkowych stworzeniach, broniach i pancerzach, a nawet ponad pięciu planowanych rozszerzeniach oraz nowych obszarach świata.
I w tym momencie skala projektu zaczyna robić się trochę absurdalna.
Bo przypominam: mówimy o fanowskim modzie do Fallout: New Vegas.
Nie nowej grze na Unreal Engine 5.
Najpierw trzeba było wyciągnąć z New Vegas, żeby w ogóle zobaczył drugiego gracza
Największym problemem nie jest nawet wymyślenie zawartości. Najpierw trzeba sprawić, żeby kilkunastoletnia gra dla jednego gracza zachowywała się sensownie w multiplayerze.
Według zespołu synchronizacja graczy jest już ukończona. Działa synchronizacja przedmiotów, powstał system walki, zaimplementowano czat, a twórcy pracują nad poprawnym synchronizowaniem NPC pomiędzy poszczególnymi graczami.
I właśnie ten ostatni punkt dobrze pokazuje, jak trudne jest całe przedsięwzięcie.
W normalnym New Vegas gra nie musi zastanawiać się, czy przeciwnik widoczny na ekranie Gracza 1 stoi dokładnie w tym samym miejscu u Gracza 2. Nie musi pilnować, czy obaj widzą ten sam loot, czy ten sam NPC właśnie walczy, umiera albo ucieka i czy wszystkie klienty gry wiedzą o tym w odpowiednim momencie.
Tutaj musi.
Twórcy wspominają również o własnym systemie synchronizacji questów, rozwiązaniach zapobiegających duplikowaniu lootu oraz synchronizacji walki mającej ograniczać problemy z rejestrowaniem trafień.
Brzmi trochę jak próba zbudowania sieciowej gry wewnątrz gry, która nigdy nie miała być sieciowa.
Ponad 100 miejsc do przejęcia i wojny frakcji
Najbardziej interesująco wygląda jednak pomysł na samą rozgrywkę.
New Vegas wręcz prosi się o taki system. NCR, Legion Cezara, Brotherhood of Steel, Mr. House, Great Khans i cała masa mniejszych organizacji sprawiają, że świat od początku opiera się na polityce, wpływach i walce o Mojave.
Tylko wyobraźcie sobie, że zamiast NPC-ów częścią tych struktur stają się prawdziwi gracze.
New Vegas: Online chce zbudować właśnie na tym swój multiplayer. Lokacje będzie można przejmować, gracze będą tworzyć frakcje, a kontrola nad pustkowiem ma stać się jednym z głównych elementów powtarzalnej rozgrywki.
To może oczywiście skończyć się kompletnym chaosem.
Ale może też dać New Vegas coś, czego oryginalna gra nigdy nie mogła zaoferować: świat, w którym wojna o Mojave rzeczywiście trwa cały czas, ponieważ po drugiej stronie konfliktu nie stoi skrypt, tylko drugi człowiek.
Twórcy chcą zachować New Vegas, a nie zrobić z niego inną grę
To też ważny szczegół.
Zespół podkreśla, że chce utrzymać projekt możliwie blisko oryginalnego Fallout: New Vegas. Nowe bronie, pancerze, obszary i pozostała zawartość mają wynikać z dialogów, lore albo elementów znanych z innych Falloutów.
To całkiem rozsądne podejście, bo przy takim projekcie bardzo łatwo przekroczyć granicę, po której z New Vegas zostaje już tylko mapa i logo.
Twórcy najwyraźniej zdają sobie z tego sprawę. Chcą dodawać zawartość potrzebną do utrzymania multiplayera przy życiu, ale jednocześnie zachować klimat oryginału.
Właśnie dlatego New Vegas: Online jest bardziej interesujący niż gdyby ktoś po prostu wrzucił 100 graczy na mapę Mojave i powiedział: "bawcie się dobrze".
Gracze mają natomiast jedno bardzo proste pytanie: a możemy po prostu zagrać razem?
I to jest chyba najlepsza część reakcji społeczności.
Twórcy przedstawiają system frakcji, synchronizację, przejmowanie terytoriów i multiplayerową ekonomię, a jeden z najpopularniejszych komentarzy na Reddicie można streścić mniej więcej tak:
"Czy mogę po prostu przejść New Vegas razem z kumplem?"
Dla ogromnej części graczy właśnie możliwość rozegrania klasycznej kampanii w co-opie byłaby spełnieniem marzeń. Zespół New Vegas: Online odpowiada, że taki tryb jest w planach, ale dopiero po premierze głównych systemów.
Powód jest bardzo przyziemny. Co-op wymaga kolejnych zasobów serwera i dodatkowej synchronizacji, a twórcy najpierw chcą sprawdzić, ilu graczy będą w stanie stabilnie utrzymać razem.
Planowane są również prywatne lub prowadzone przez społeczność serwery, ale podobnie jak klasyczny co-op mają pojawić się później.
Społeczność jest zaciekawiona, ale dobrze pamięta poprzednie próby
To nie jest pierwszy raz, kiedy ktoś próbuje zrobić multiplayer w Fallout: New Vegas.
Od lat istnieje NV:MP, czyli osobny projekt umożliwiający wspólne granie. Sami twórcy New Vegas: Online bardzo wyraźnie zaznaczają jednak, że ich mod nie jest jego kontynuacją. Projekt powstaje od zera i tworzy go inny zespół.
Gracze, którzy korzystali wcześniej z multiplayerowych modów do New Vegas, wymieniają dokładnie te problemy, których można się spodziewać: desynchronizujące się NPC, brak wspólnego postępu questów, crashe, problemy z przedmiotami i sytuacje, w których kampania zaczyna się rozpadać, ponieważ dwóch graczy zrobiło coś w innej kolejności.
Są też osoby piszące po prostu, że są gotowe zaakceptować sporą dawkę technicznego chaosu, jeśli w zamian dostaną możliwość chodzenia po Mojave razem ze znajomymi.
I chyba ich rozumiem.
Jeżeli ktoś odpala fanowski multiplayer do New Vegas i oczekuje technicznej jakości Final Fantasy XIV, prawdopodobnie zaczyna przygodę od złego nastawienia.
Jest darmowy, ale pojawia się małe „ale”
Do uruchomienia New Vegas: Online potrzebna będzie legalna wersja Fallout: New Vegas Ultimate Edition na Steamie oraz konto na Discordzie projektu.
Sam mod ma być dostępny bezpłatnie.
Twórcy przewidują jednak opcjonalne subskrypcje. Według oficjalnej strony mają one oferować kosmetykę, drobne udogodnienia oraz niewielkie comiesięczne bonusy.
I przyznam, że właśnie ten ostatni element obserwowałbym dość uważnie.
Kosmetyka przy darmowym projekcie tego rozmiaru jest całkowicie zrozumiała. Serwery kosztują, rozwój kosztuje, utrzymanie infrastruktury też nie bierze się z powietrza.
„Małe miesięczne bonusy” są już bardziej śliskim określeniem.
Dużo będzie zależało od tego, czym dokładnie okażą się te bonusy i czy rzeczywiście pozostaną małe. W grze opierającej się na frakcjach, ekonomii i rywalizacji bardzo łatwo przekroczyć granicę pomiędzy wygodą a przewagą.
Na razie nie ma jednak sensu wydawać wyroku. Projekt nadal jest rozwijany i wiele jego elementów może się zmienić.
Najbardziej niesamowite jest to, że to naprawdę wygląda jak coś, co może działać
Fanowskie projekty mają pewną piękną tradycję.
Najpierw ktoś ogłasza, że przerobi piętnastoletnią grę single-player na MMO, doda pięć rozszerzeń, nowe mapy, setkę przejmowanych lokacji, system frakcji i działający multiplayer.
Człowiek czyta i myśli: jasne, powodzenia.
A potem widzi trailer i okazuje się, że oni naprawdę to robią.
New Vegas: Online nadal może się oczywiście rozbić o technologię, skalę projektu, koszty serwerów albo milion innych problemów.
Ale właśnie takie projekty są często najciekawsze do obserwowania.
I wygląda na to, że za chwilę możemy dostać coś, co przypomina fanowskie Fallout MMO zbudowane na jednym z najlepszych RPG w historii.




